Konferencja „Nowe horyzonty kwalifikacji w sporcie: Zintegrowany System Kwalifikacji w praktyce” odbyła się w Warszawie 24 czerwca 2025. Organizatorami byli: Instytut Badań Edukacyjnych, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie. W trakcie Konferencji zapowiedziano nowelizację Ustawy o sporcie, która ma na celu uregulowanie zasad wykonywania zawodu trenera i instruktora w oparciu o ZSK. Przedstawiciele Polskiego Związku Tenisa Stołowego wzięli udział w panelu.

Jerzy Grycan: Szanowni Państwo! Nazywam się Jerzy Grycan. Chciałbym Was zaprosić do refleksji na temat naszej drogi w Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji i Polskiej Ramy Kwalifikacji. Dziękujemy za zaproszenie na tę Konferencję. Dla mnie przełomowym momentem, w tej całej przygodzie dotyczącej PRK, było zaproszenie mnie przez kolegę Sebastiana Jagiełowicza, który był wiceprezesem, skarbnikiem i ważną postacią w Polskim Związku Tenisa Stołowego. Tak zaczęła się nasza współpraca wewnętrzna. Chciałbym powiedzieć o kilku założeniach, które przyjęliśmy w tenisie stołowym.

Po pierwsze współpraca z Instytutem Badań Edukacyjnych, z Ministerstwem Sportu i Turystyki,  z Instytutem Sportu, z wieloma osobami, które mam przyjemność tutaj widzieć. Ta współpraca dotyczyła nie tylko opisów kwalifikacji, ale także udziału w licznych konferencjach, spotkaniach w różnych miejscach, na przykład na naszym Stadionie Narodowym, w Instytucie Sportu, w MSiT i kilku innych miejscach, także on-line. Uzyskaliśmy ogromną pomoc. Uczestniczyliśmy w tych spotkaniach, żeby jak najwięcej zyskać, jak najwięcej się nauczyć i z intencją, żeby budować jak najlepszy system w tenisie stołowym. Myślę, że od samego początku mieliśmy intuicję, że to jest świetny pomysł na to, aby podnieść tenis stołowy na kolejny poziom. Tenis stołowy jest tak zwaną dyscypliną indywidualną, ale jest to moim zdaniem absurd, bo do zrobienia czegokolwiek dobrego potrzebny jest zespół ludzi, potrzebna jest współpraca. Od samego początku wiedzieliśmy i działaliśmy z tą intencją, żeby zbudować Zespół Ludzi. Mieliśmy wysokie ambicje i na ile nam się to udało, Państwo sami ocenicie. Na przykład Ding Ning, kilkukrotna mistrzyni olimpijska i świata w tenisie stołowym, po prawie godzinnym wywiadzie poproszona przez dziennikarza by podsumowała skąd się wzięły te sukcesy, powiedziała- praca zespołowa.

Drugim założeniem to było wykorzystanie różnych systemowych koncepcji, które posłużyły do stworzenia systemu kwalifikacji. Tak więc skorzystaliśmy z koncepcji integralnej Kena Wilber’a, ze Spiral Dynamics, który mówi o etapach rozwoju dorosłego człowieka, U-lab Otto Scharmer’a, który przez wiele lat rozwijał koncepcję organizacji uczących się w MIT (Massachusets Institute of Technology). Simpleology Marka Joynera czy koncepcję wieloletniego szkolenia mistrzów w sporcie – „Long-Term Athlete Development” Istvana Balyi. Rozwijaliśmy kolejno opisy PRK- 4, 5, 6, 7 i na końcu zrobiliśmy PRK-3, jako dodatek do PRK-4. Założyliśmy od początku, że nasz system zaczynamy od czwórki.

Trzecim założeniem, które przyjęliśmy, było wykorzystanie raportu o stanie systemu szkolenia w PZTS. W roku 2009 PZTS poprosił mnie o przeprowadzenie takiego badania. To zostało zrobione. Niestety ówczesne władze PZTS-u nie chciały przyjąć tego raportu, mówiąc, że „to jest dobre, ale nikt się o tym nie powinien dowiedzieć”, bo „ludzie nie są gotowi na przyjęcie takich wniosków”. Raport został schowany do szuflady. Ja wtedy podziękowałem PZTS- owi za pracę i stworzyłem własny program „FUNundamenty od marzenia do mistrzostwa”, który miał różne etapy i był oparty o te badania nad systemem polskiego tenisa stołowego. Program, był realizowany jako prywatne przedsięwzięcie przez 8 lat. Uczestniczyło w nim ponad 200 trenerów, którzy rozwijali istniejące i tworzyli nowe „szkółki” dla kilku tysięcy dzieci. Po deregulacji nowy Prezes PZTS Dariusz Szumacher zadał pytanie, co by było, gdybyśmy ten raport odkurzyli. Wtedy odpowiedziano, że to dobry pomysł. Zatem wróciłem do PZTSu, kontynuowaliśmy współpracę i zrobiliśmy Narodowy Program Rozwoju Tenisa Stołowego 2017-33 roku.

Kolejnym założeniem było studiowanie mistrzostwa w tenisie stołowym. Myśmy mieli tradycyjnie różne epizody mniejszych i większych sukcesów, mieliśmy Grubbę i Kucharskiego w pewnym okresie, ale oni też nie mieli najwyższych osiągnięć np. na Igrzyskach Olimpijskich.  Postanowiliśmy, że po prostu trzeba na nowo zrobić badania dotyczące analizy całej czołówki świata. A ja miałem takie też zainteresowanie, żeby to robić, bo robiłem analizę dla swoich zawodników jako wieloletni trener i studiowałem szczególnie chiński tenis stołowy, tam się też trochę uczyłem. W latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku w światowym tenisie stołowym dominowali Japończycy, a za nimi była Europa. Nikt wtedy nie słyszał o zawodnikach z Chin. Pewien Chińczyk, trener Liang Zhuohui, zbadał całą czołówkę świata, napisał książkę ze zdjęciami jak ci najlepsi grają, jakimi technikami. Opisał to i tę książkę dał wszystkim zawodnikom kadry Chin. Wkrótce „nie wiadomo skąd”  pojawił się pierwszy chiński Mistrz Świata, a potem cała grupa świetnych zawodników, i od tego czasu Chińczycy zaczęli wygrywać w tenisie stołowym prawie wszystko. Tenis stołowy stał się ich sportem narodowym. W ostatnich 55 latach należy do nich 80% wszystkich tytułów mistrzowskich i medali na MŚ i IO. 20% pozostałych mistrzów pochodzi z 16 różnych krajów Azji oraz Europy. Analiza mistrzów świata i igrzysk olimpijskich, i studiowanie wszystkich najistotniejszych czynników, które doprowadziły do ich najwyższych osiągnięć wydaje się szczególnie ważne dla dalszego rozwoju doskonalenia naszego systemu. Ostatnio przy współpracy i pod kierunkiem obecnego tu na konferencji, Profesora Ziemowita Bańkosza, opracowaliśmy i opublikowaliśmy cykl artykułów naukowych na temat analizy czołowych zawodniczek i zawodników świata. Przyjęliśmy Chiny jako szczególny punkt odniesienia. Celem naszym jest zbudowanie systemu szkolenia, którego punktem odniesienia są najlepsi na świecie, a więc w 80% Chińczycy, i jako inspiracja około16 czołowych krajów.

Kolejnym naszym założeniem jest wykorzystanie koncepcji integralnych. Zgodnie z tym  zawodnicy, trenerzy i organizatorzy powinni dbać o kompletny rozwój sportowy, zawodowy, ale też powinni rozwijać się jak dojrzałe osoby. To się wiąże z kolejnymi etapami rozwoju. Nasze opisy PRK-4, 5, 6 i 7 to są, według integralnej koncepcji Spiral Dynamics, kolejne etapy rozwoju człowieka dorosłego. Zakładamy rozwój trenerów i organizatorów „od ego do eko” (jak to opisuje między innymi Otto Scharmer) w kierunku coraz bardziej dojrzałych ludzi, zdolnych do tworzenia całej sieci „uczących się organizacji”.

Potrzebni są nam ambitni ludzie, którzy chcą się sami rozwijać i tworzyć „szkółki”, klasy, kluby, szkoły, Kadry i ośrodki zgodnie z najwyższymi standardami. Zakładamy, że proces rozwoju odpowiednich ludzi może trwać nawet 3 kolejne dekady. Dużo nam jeszcze brakuje, ale zamierzamy zbudować taki system, taką piramidę pewnie znacznie węższą niż mają Chińczycy, czy Japonia, czy nawet Szwecja, ale swoją optymalną dla nas ścieżkę. Do tego zapraszamy każdego, kto chce z nami iść. Bardzo cieszę się, że na tej konferencji mamy już sporą grupę reprezentującą Polski Tenis Stołowy.

Obecnie jesteśmy na etapie rozwoju grupy ponad 40 ludzi, którzy uzyskali kwalifikacje na poziomie PRK-4. Na tym etapie priorytetem jest dla nas rozwój techniczny. Trenerzy powinni umieć wyszkolić dużą grupę dzieci o szczególnie silnych podstawach technicznych. Jednocześnie szczególnie ważne jest, aby trenerzy rozwinęli umiejętność wykorzystania refleksji, tak jak jest to akcentowane na szkoleniach dla coach developerów prowadzonych przez doktora Piotra Marka z Instytutu Sportu. Do niedawna niski poziom wstępnego przygotowania technicznego naszych dzieci był to duży problem w polskim tenisie stołowym. Teraz już nie!

Zaczęliśmy przygotowania do rozwoju trenerów na kolejnym etapie – PRK-5. Koledzy z siatkówki mówili o różnych pozycjach w jakich specjalizują się różni gracze w tej samej drużynie. My, w tenisie stołowym, na etapie PRK-5 mamy analogiczne wyzwanie. Na tym etapie każdy trener powinien umieć rozwinąć przedstawicieli 7 różnych stylów gry aby zbudować mistrzowską drużynę. To dla nas niezwykle ważne. Przykładowo, Andrzej Grubba, czy wielu innych naszych mistrzów, przegrywał z obrońcą (zawodnikiem grającym stylem obronnym), bo „brakowało mu ‘ogrania’ na taki styl”.  Innym razem przeciwnik grał bardzo szybko lub „piórkowiec” tak świetnie serwował. Nasze mistrzynie grały z przeciwniczką, która ma takie „dziwne czopy” na bekhendzie. Naszym kolejnym wielkim wyzwaniem jest stworzenie w każdym klubie, ośrodku czy kadrze „małego świata”, środowiska gdzie na co dzień zawodnicy spotykają się z przedstawicielami wszystkich istotnych stylów gry. Potrzeba rozwinąć „know-how”, jak to robić? Musimy nauczyć się jak to robią najlepsi oraz prowadzić swoje dalsze własne badania naukowe.

Na kolejnym czekającym na nas etapie szóstym (PRK-6) kluczowa będzie inteligencja emocjonalna. Zakładamy, że trenerzy rozwiną wysokie umiejętności komunikowania się, efektywnej współpracy,  zapewnienia wysokiego poziomu odporności psychicznej w swoich zespołach. Jeśli uda się nam w ciągu 15 lat zbudować taką kilkunastoosobową elitę trenerską, to myślę, że już być może w połowie naszej drogi będziemy mieli takich szesnastu „Miłoszów Redzimskich” grających każdy swoim oryginalnym stylem. A być może też będzie nam znacznie bliżej do walki o medale największych imprez światowych w tym na Igrzyskach Olimpijskich Warszawa-2040 (44 lub48). Myślę, że zintegrowany system kwalifikacji, który pozwolił nam zdefiniować naszą drogę do mistrzostwa, to jest dla nas duża szansa.

Jerzy Grycan: Przejdę teraz do kolegów… Sebastian reprezentuje organizację, a Tomek jako trener kadry narodowej, reprezentuje szkolenie. To być może będzie ciekawe, że przedstawicie różne punkty widzenia. Poproszę żebyście najpierw powiedzieli parę słów o sobie, a potem odpowiedzieli na pierwsze pytanie… gdzie według Was obecnie jesteśmy, gdzie jest Polski Związek Tenisa Stołowego?

Sebastian Jagiełowicz:  Dzień dobry Państwu, nazywam się Sebastian Jagiełowicz, jestem skarbnikiem Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Bardzo serdecznie dziękuję kolegom i koleżankom z siatkówki za wprowadzenie do tematu, którym się zajmujemy czyli słynną ustawą deregulacyjną. Ta ustawa to katastrofa w sporcie, a mianowicie wszyscy bez żadnych uprawnień mogą prowadzić zajęcia sportowe. Zgodnie z ustawą są do tego w pełni uprawnieni. My w polskim tenisie stołowym zauważyliśmy, że jest to duży problem, i że musimy coś z tym zrobić. Kiedy pojawił się pomysł, aby włączyć związki sportowe do projektu zintegrowanego systemu kwalifikacji we współpracy z Instytutem Badań Edukacyjnych, to mogę powiedzieć śmiało, że byliśmy jednymi z pierwszych, którzy od razu wyciągnęli rękę, że jak najbardziej jesteśmy za. Dla nas i dla naszej dyscypliny to potężna szansa z tego względu, że niestety po ustawie regulacyjnej w Polskim Związku Tenisa Stołowego, w całej organizacji nic w zakresie szkolenia i certyfikacji niestety się nie działo. Myślę, że reprezentowaliśmy większość sportów i większość związków sportowych. Oczywiście siatkówka jest tutaj bardzo dobrym przykładem, który nie przespał tego czasu i bardzo dużo zrobił, i dlatego jest w tym miejscu, w którym jest. Te odznaki i statuetki dla siatkówki to należą się razy 3, natomiast my jako Polski Związek Tenisa Stołowego byliśmy naprawdę w zakresie szkolenia i kształcenia kadr bardzo daleko. Dostaliśmy tę możliwość wejścia do tego programu, który bez wsparcia środków unijnych, bez wsparcia merytorycznego Instytutu Badań Edukacyjnych byłby tak naprawdę niemożliwy.

Mieliśmy tak naprawdę uczelnię Witka, prof. Ziemowita Bańkosza, który w tym zakresie jako jedyny na AWF-fie wrocławskim szkolił i mieliśmy jeszcze przygodę z jedną szkołą, też uczelnią wyższą. Niestety te kursy i studia nie były kontynuowane, w związku z czym musieliśmy „posypać głowę popiołem”, stwierdzić, że jesteśmy na dnie i rozpocząć proces tak naprawdę od samego początku. Całe szczęście w Polskim Związku Tenisa Stołowego była osoba tutaj siedząca: Jurek Grycan, który jako jedna z nielicznych osób systemowo zajmował się szkoleniem kadr tenisa stołowego, co też było jego pasją. Stąd też stwierdziliśmy, że jeżeli mamy taką osobę, no to nie możemy jej w PZTS stracić. W związku z czym rozmawiałem z kilkoma osobami, które mogłyby się włączyć do procesu opisu kwalifikacji, ale wszystkim brakowało czasu. Z Jurkiem spięliśmy się i zbudowaliśmy zespół, Tomek Redzimski nas tutaj jeszcze zasilił, i jeszcze kilka osób, z którymi mogliśmy współpracować. Usiedliśmy do tego naprawdę fajnego projektu, który trwał sześć lat. W 2016 rozpoczynaliśmy proces, a w dwutysięcznym dwudziestym drugim dokładnie skończyliśmy opisywać. Obecnie Proszę Państwa jesteśmy w trzecim roku funkcjonowania naszej kwalifikacji rynkowej. Jesteśmy po certyfikacji 45 osób, które uzyskały tytuł „Trenera pierwszego poziomu” i mamy jeszcze dużą rzeszę trenerów, którzy myślą o tym. Ale czego nam brakuje? Brakuje nam niestety rozwiązań systemowych i ustawowych. W 2020 roku rozmawialiśmy o tym, że Polska Rama Kwalifikacji w sporcie będzie ujęta w nowej ustawie o sporcie. Natomiast jesteśmy 5 lat później i tego elementu nam brakuje jako dyscyplinie, która nie jest komercyjna, i która nie ma takich zasięgów, jak chociażby siatkówka, jak koszykówka. Dla nas rozwiązania systemowe w postaci funkcjonowania ramy w ustawie o sporcie są niezbędne do tego, żebyśmy zmobilizowali nasze środowisko do większej aktywności w celu zdobywania tych uprawnień u nas. PRK 4 to jest poziom mniej więcej instruktor plus, bo tak żeśmy rozmawiali. Wprowadziliśmy zachęty finansowe. Trenerzy, którzy zdecydowali się robić certyfikację na poziomie czwartym mogą liczyć na większą gratyfikację z naszego związku, na większe wynagrodzenie z tego tytułu. Natomiast Proszę Państwa, mamy póki co, jeżeli sprawa nie jest uregulowana ustawowo, duży opór w kierunku podjęcia się samodzielnego kształcenia. Tak jak rozmawialiśmy, 10% osób jest zainteresowanych tym, żeby podnosić swoje kompetencje w sposób formalny. Natomiast jest 90% osób, które musimy zaprosić w odpowiedni sposób, żeby zechciały w tym procesie uczestniczyć. Najlepszym sposobem, niestety jest rozwiązanie systemowe, rozwiązanie ustawowe, tak żebyśmy mogli zwiększyć zasięg funkcjonowania naszej pracy, którą podjęliśmy.

 Jeżeli minister dzisiaj ogłosił, to ja się bardzo cieszę. Mamy nadzieję, że to pójdzie w tym kierunku, ale mało tego: jedno to jest minister sportu, ale drugie to jeszcze ministerstwo edukacji, a mianowicie Proszę Państwa, jaki jest problem? Chcemy tworzyć klasy i oddziały sportowe w szkołach. My jesteśmy akuratnie dyscypliną, która nie występuje w bardzo dużej ilości na AWF-ach, na wrocławskim AWF-ie w osobie Profesora Bańkosza tenis stołowy jest obecny i całe szczęście, natomiast chcąc stworzyć oddziały i klasy sportowe wymagane jest, aby zajęcia prowadziły osoby, które mają wykształcenie wyższe i w szczególności są po AWF-ach. Natomiast jeżeli ktoś by chciał w zakresie tenisa stołowego prowadzić, no to zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą, jeżeli ktoś zrobił uprawnienia przed 2013 rokiem, to może, ale jeżeli w tenisie stołowym jest aktywny po 2013 roku, to niestety tego zrobić nie może. I to jest też duży problem dla nas, dla naszej dyscypliny. Natomiast my jako Polski Związek Tenisa Stołowego ogromnie zapraszamy naszych trenerów i osoby, które są w polskim związku do włączenia się w proces kwalifikacji. Mimo że opłaty, które są regulowane i które są wskazywane na etapie tworzenia kwalifikacji, mocno obniżyliśmy, zachęciliśmy wprowadzając wszelkiego rodzaju bonifikaty. Nie ustrzegliśmy się też błędów na etapie tworzenia kwalifikacji, szumne założenia, że stworzymy aplikację, że stworzymy program. Kolega tutaj siedzący, walidator Marek Chrabąszcz stworzył tabelkę w exelu i okazuje się, że bardzo dobrze funkcjonuje, więc będziemy w najbliższym czasie najprawdopodobniej to rozbudowywać. Tak więc serdecznie zapraszamy do wdrażania kwalifikacji we wszystkich związkach sportowych, bo to dla nas naprawdę jest duża szansa. Tak jak Jurek powiedział, jest to proces, zakładamy, że to nie stanie się tu i teraz, tylko to naprawdę potrwa. To jest proces żmudny, rozłożony na lata. Tak naprawdę jesteśmy na początku tego procesu.

Jerzy Grycan: Tomek, proszę powiedz gdzie my (Polski Związek Tenisa Stołowego) jesteśmy teraz z perspektywy szkoleniowej?

 Tomasz Redzimski: Od stycznia 2024 roku jestem trenerem Kadry Narodowej Seniorów. Myślę, że jesteśmy w procesie adaptacji do bardzo wysokich wymagań i tego programu, i tych poziomów kompetencji, poziomów umiejętności, które są opisane. Myślę, że jesteśmy na etapie takiego przeformułowania naszych celów dotyczących współzawodnictwa lokalnego, (czyli jak tam Zielona Góra ma wygrać z Gorzowem albo Toruń z Bydgoszczą) i przejścia na poziom współzawodnictwa z najlepszymi na świecie. Tutaj punkt odniesienia, o którym mówił Jurek, czyli podjęcie skutecznego współzawodnictwa z najlepszym, z najbardziej utytułowanym krajem, czyli Chinami. I to taki cel determinuje cały sposób myślenia, cały sposób postępowania dotyczący tego, jak podjąć to skuteczne współzawodnictwo. Cały ten proces został przez Jurka opisany, przede wszystkim przez niego, w całym systemie ZSK. Teraz my jako trenerzy przechodzimy przez taki trudny okres adaptacji do bardzo wysokich wymagań, który wymaga od nas do jeszcze coraz większego wysiłku, coraz większej dyscypliny i coraz większego zaangażowania po to, żeby opanować niezbędne kompetencje.

Jerzy Grycan: A jakie mamy główne wyzwania w tej chwili? Proszę o rozwinięcie tego tematu od strony szkoleniowej?

Tomasz Redzimski: Od strony szkoleniowej z mojej perspektywy to system z ZSK jest świetnym siecią, którą zarzucamy, żeby wyłowić największe talenty trenerskie i ludzi o największym potencjale. To jest nasze największe wyzwanie, ponieważ jeśli myślę o tym jako trener Kadry Narodowej, nie tylko o tych najbliższych rezultatach naszej obecnej kadry, ale chciałbym zostawić Kadrę Narodową w jak najlepszym stanie dla mojego następcy, to przyciągnięcie ludzi o najwyższym potencjale do naszego sportu i włączenie się do prac nad tym procesem jest moim jednym z głównych zadań. Druga sprawa, która przychodzi mi do głowy, to jakby ten proces uczenia się, kształcenia się i doskonalenia zawodowego trenerów jeszcze przyśpieszyć.

Co powinniśmy zrobić, żeby ten proces uczenia był jeszcze szybszy, żebyśmy mogli jeszcze lepiej prowadzić całe cykle treningowe, całe pojedyncze treningi i lepiej umieli identyfikować talenty naszych podopiecznych i po to, żebyśmy mogli tworzyć wspaniałe zespoły. To przyspieszenie procesu edukacji, myślę, że jest jednym z głównych naszych wyzwań.

Jerzy Grycan:  Czy mógłbyś rozwinąć ten temat, co potrzeba, żeby to wszystko przyśpieszyć?

Tomasz Redzimski: No właśnie. Ja bym chyba użył siły, gdyby ją miał (😊). Nie mam na to odpowiedzi, mogę tylko powiedzieć to, czego ja potrzebuję. Potrzebuję bardzo dobrego zespołu i narzędzi do pracy po to, żebym mógł podnosić kwalifikacje swoje i też to, co jest w systemie ZSK, bo ten system daje konkretne narzędzia, na przykład mamy narzędzia badawcze, które ty opracowałeś, dotyczące analizy gry. To jest narzędzie, które mogę stosować do tego, żeby badać najlepszych na świecie i badać grę swoich podopiecznych, by wejść na poziom racjonalny. Takie naukowe myślenie o tenisie stołowym to jest nie tylko szansa dla mnie jako trenera, który bije się z najlepszymi niemal co tydzień, ale to jest też szansa dla całego pokolenia nowych trenerów.

Jerzy Grycan: Dziękuję. A od strony organizacyjnej Sebastian, co ty myślisz? Jakie główne wyzwania mamy w tej chwili?

Sebastian Jagiełowicz: W Polskim Związku Tenisa Stołowego mamy ten problem, że jesteśmy dyscypliną, która jest bardzo obciążona ilością prowadzonych treningów, ilością wyjazdów i udziałów w turniejach oraz w rozgrywkach ligowych. To czego nam brakuje, to tak naprawdę czasu na to, żeby dążyć w kierunku samokształcenia, żeby czytać, analizować, uczyć się. Ja naprawdę trenerom w naszej dyscyplinie nie zazdroszczę z tego względu, że ilość czasu, którą muszą poświęcać na wszelkiego rodzaju wyjazdy, jest ogromna, nie jest łatwo znaleźć jeszcze czas na to, ażeby się szkolić i kształcić, to jest może te 10%, bo jest jeszcze rodzina i inne obowiązki. Jest to dla nas przede wszystkim bardzo duży problem organizacyjny, w jaki sposób zachęcić nasze środowisko do tego, żeby mogło się kształcić, a następnie certyfikować w ramach Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Wielokrotnie już z kolegami,  obecny też jest Tomasz Krzeszewski, dyrektor sportowy PZTS, zastanawialiśmy się, w jaki sposób usiąść do reformy kalendarza do systemu rozgrywek.  

W Polsce zastanawialiśmy się nad ilością obowiązkowych turniejów i różnego rodzaju zgrupowań, które mamy. Akurat zgrupowania, to im więcej tym lepiej, ale naprawdę bardzo dużym problemem organizacyjnym, i widzę to rozmawiając z naszymi trenerami, jest wygospodarowanie dodatkowego czasu na to, ażeby rzeczywiście podjąć ten trud w kierunku samokształcenia. Staramy się w Polskim Związku Tenisa Stołowego pomagać organizując doradztwo walidacyjne, tak ażeby trenerzy mogli podejść do certyfikacji na określonych poziomach. Natomiast osobiście widzę, że to jest bardzo duże wyzwanie z tego względu, że sam tego czasu już nie mam, a trenerzy mają go jeszcze mniej. I teraz, w jaki sposób organizacyjnie pomóc tym osobom, żeby zachęcić ich do naszego projektu? To są głosy, z którymi rzeczywiście się spotykamy. Nasz zespół w Polskim Związku Tenisa Stołowego wzmocniliśmy w tej chwili osobą Kamila, który dołączył do koleżanki Marty. I pomagają nam wdrażać w biurze organizacyjnie tematy związane z doradztwem walidacyjnym, z podchodzeniem do certyfikowania. W tej chwili certyfikujemy część osób na poziomie czwartym, natomiast jesteśmy w procesie poziomu piątego, tak zwane szkoły liderów Polskiego Związku Tenisa Stołowego. Wdrożyć też musimy opisane już narzędzia do przeprowadzenia procesu walidacji na poziomie trzecim, z tego względu, że bardzo dużo błędów szkoleniowych jest popełnianych na początkowym etapie szkolenia, stąd stwierdziliśmy, że musimy i chcemy zejść niżej, tym bardziej, że osoby pracujące w szkołach, mówię o nauczycielach wychowania fizycznego, którzy chcieliby szkolić w zakresie tenisa stołowego, nie mają gdzie tak naprawdę zdobyć tych uprawnień. Dlatego mamy skończoną „trójkę” i mamy nadzieję, że od jesieni tego roku uda się nam tę „trójkę” wprowadzić. Natomiast to, czego jeszcze nam brakuje, to wzmocnienie naszego naukowego zespołu Polskiego Związku Tenisa Stołowego, z tego względu, że Jurek już funkcjonuje na 120%, żeby tematy, które są w ramach naszego związku były realizowane. Tu kolega profesor Ziemowit Bańkosz też ma dużo obowiązków i próbujemy na siłę wyciągnąć go jeszcze i zachęcić do pracy na rzecz PZTS. Natomiast musimy naprawdę powalczyć jeszcze dodatkowo o kadry naukowe w naszym związku.

Jerzy Grycan: Gdybyśmy tak jeszcze pociągnęli ten temat i zastanowili się razem jakie główne, strategiczne kroki powinniśmy zrobić w tym momencie.

Tomasz Redzimski: Z mojej perspektywy jest konieczne utrzymanie tej linii działania w naszej federacji. Konieczne jest utrzymanie jasnego przekazu ze strony władz naszego związku, że podnoszenie kompetencji trenerskich jest absolutnym priorytetem, czyli, że wysokie kwalifikacje trenerskie równają się wysokiej jakości zajęciom na każdym poziomie, i z początkującymi, i z grupami zaawansowanymi, i z ośrodkami, i z kadrami narodowymi. To jest szansa na przyciągnięcie też dzieci i młodzieży do naszego sportu, tych, którzy chcą przeżyć wielką sportową i życiową przygodę. Więc to absolutnie powinien być dla nas priorytet. I myślę, że te strategiczne decyzje mogą podjąć nasze władze, co w kontekście zbliżających się wyborów wcale nie jest takie pewne. Z perspektywy trenerskiej, to cały czas realizować to, co Jurek wspomniał wcześniej o stałej refleksji dotyczącej tego, jak codziennie doskonalić swoją pracę z poszczególnymi grupami, jak pracować w taki sposób, żeby nasi podopieczni coraz szybciej się uczyli umiejętności technicznych, czy taktycznych,  czy dotyczących wzmocnienia odporności psychicznej. To jest też ta praca własna nad sobą, nas trenerów, to jest strategiczna rzecz, ale tutaj każdy z nas pracujących musi podjąć w tym kierunku samodzielną decyzję.

Jerzy Grycan: Sebastian, co Ty myślisz co od strony organizacyjnej jest dla nas najważniejsze, strategiczne?

Sebastian Jagiełowicz: Zgadzam się absolutnie z Tomkiem, że priorytetem dla Polskiego Związku Tenisa Stołowego jest dążenie w kierunku kształcenia kadr trenerskich i to absolutnie nie podlega żadnym dyskusjom. Natomiast strategicznie ważne jest, jak zachęcić i zwiększyć jeszcze oddziaływanie naszego projektu na środowisko trenerskie, tak, żeby to środowisko, nasi trenerzy z chęcią podejmowali aktywność w tym zakresie. Ja się bardzo cieszę, jeżeli minister zadeklarował nowelizację Ustawy o Sporcie, włączającą Zintegrowany System Kwalifikacji do pracy naszego Sejmu. Było to zakomunikowane na rannej części tej Konferencji, na której nie mogłem być. Niestety wczoraj wieczorem odwołano pociąg z Berlina. Doleciałem dzisiaj samolotem. Bardzo się cieszę, że dotarłem, trzymam kciuki, żeby to się udało i rzeczywiście to jest strategicznie bardzo ważne dla polskich związków sportowych.

Profesor Jolanta Żyśko (prowadząca Konferencję): Dziękuję. Proszę Państwa, ja muszę niestety przerwać ten Panel, ponieważ mamy w tym momencie prawie dwudziestominutowe spóźnienie, ono nam narasta. Także bardzo pięknie dziękuję. Panelistom z PZTS bardzo dziękujemy.