Przed mistrzostwami świata Polacy będą trenować późnym wieczorem

https://sportowefakty.wp.pl/tenis-stolowy/1243533/przed-mistrzostwami-swiata-polacy-beda-trenowac-poznym-wieczorem

Wszystkie trzy mecze grupowe podczas drużynowych mistrzostw świata Polacy rozegrają w Londynie o 19:30. – Dlatego koniecznością będzie trenowanie na zgrupowaniu w Kopenhadze w pełnym składzie późnym wieczorem – mówi Tomasz Redzimski, trener kadry.

Redakcja PZTS: Z jakim celem wynikowym polska drużyna pojedzie na MŚ do Londynu?

Tomasz Redzimski: Nie myślę w tych kategoriach, chociaż oczywiście powtórzenie 1/8 finału z 2022 i 2024 roku byłoby dobrym osiągnięciem. W meczu o ćwierćfinał prawdopodobnie moglibyśmy trafić na kogoś wysoko rozstawionego. Zadaniem moim, jako trenera, jest jak najlepsze przygotowanie zawodników do turnieju. Chciałbym, żeby prezentowali lepszą formę, grali na wyższym poziomie niż 2 lata temu w Korei Południowej i żeby byli gotowi do rywalizacji z najlepszymi na świecie. Na miejscu w Grodzisku Mazowieckim pracuję z trzema kadrowiczami: Markiem Badowskim, Miłoszem Redzimskim i Mateuszem Zalewskim. Z kolei z Maćkiem Kubikiem, na co dzień występującym w lidze niemieckiej, spotkam się na międzynarodowym zgrupowaniu w Kopenhadze. W zespole jest także leworęczny Szymon Kolasa.

Wydaje się, że podstawowy skład będą tworzyć – w kolejności alfabetycznej – Marek Badowski, Maciej Kubik i Miłosz Redzimski.

Być może, ale nie wykluczam udziału żadnego zawodnika. To jest turniej, będziemy grać codziennie, więc zależy mi na tym, żeby cały zespół utrzymywał gotowość. Intensywnie działamy w ten sposób, żeby znacząco podnieść poprzeczkę z wymaganiami treningowymi i uważam, że już to zrobiliśmy. To jest obiecujące, a mówię o całej trójce z Grodziska. W przygotowaniach do zespołu włączyliśmy doświadczonego trenera Jerzego Grycana, który od lat analizuje grę wielu czołowych tenisistów stołowych. Indywidualne spotkania z zawodnikami mają sprawić, aby zoptymalizować ich grę pod kątem najbliższych DMŚ, ale też kolejnych wielkich turniejów, tym razem indywidualnych – jesiennych mistrzostw Europy i przyszłorocznych mistrzostw świata. Mamy konkretnie ustalone plany krótko- i średnioterminowe. Liczę na efekty pracy już wkrótce w Anglii. Ostateczny podstawowy skład wyłonię po zgrupowaniu w Danii. Liczę na to, że podczas tego obozu będziemy rozgrywać dużo meczów kontrolnych.

ZOBACZ WIDEO: Jest podopiecznym Brzęczka. Tak wyglądał dzień na zgrupowaniu

Co wiadomo o grupowych rywalach – Chile, Mołdawii i Tahiti?

Najgroźniejszym przeciwnikiem będzie Mołdawia. Liderów tego zespołu – Vladislava Ursu i Andreia Putunticę – doskonale znamy, bowiem grają w polskiej Lotto Superlidze. Niedawno Marek Badowski wygrał z obydwoma w dobrym stylu. To oznacza, że wiemy jak skutecznie z nimi walczyć, choć oni też wyciągną wnioski z tych pojedynków. Ekipę Chile pokonaliśmy 3:0 na poprzednich DMŚ, ale na pewno jej nie zlekceważymy. Tak samo jak z Tahiti, z którym nigdy nie mieliśmy styczności. Podczas mistrzostw globu w 2023 roku Ocean Belrose potrafił “urwać” seta znakomitemu Chińczykowi Wang Chuqinowi, a to rzecz niełatwa. Najważniejsze jednak, abyśmy potrafili wejść na nasz najwyższy poziom. Wtedy poradzimy sobie w grupie.

Liczba uczestników DMŚ wzrosła aż do 64. Droga do 1/8 finału będzie trudniejsza?

W naszym przypadku – inna, a to za sprawą zmian personalnych. W Busan liderem był Jakub Dyjas ze względu na poziom gry, osiągnięcia i doświadczenie międzynarodowe. W Londynie zabraknie i jego, i Samuela Kulczyckiego. Po dłuższej przerwie do zawodów tej rangi wraca Marek Badowski, a są też pozostali młodzi zawodnicy, w tym debiutujący Mateusz Zalewski i Szymon Kolasa. Przed nami trudny turniej, ale liczę na to, że doświadczenie z Drużynowych Mistrzostw Europy w Zadarze będzie procentować. Cieszą mnie postępy Mateusza Zalewskiego. Kilka razy bardzo dobrze pokazał się w Lidze Mistrzów. To zawodnik, który może dać dużo drużynie, bo w ważnych dla niej momentach wchodzi na swój najwyższy poziom. Szymon Kolasa jest sumienny, dojrzały i zaangażowany, te wartości wniesie do zespołu. Z Szymonem łatwiej będzie przygotować się też do pojedynków z leworęcznymi przeciwnikami. Inna sprawa, że każde DMŚ to coś nowego, niezwykłego i nieznanego, będzie trochę niepewności itp. Dlatego dla mnie tak ważny jest poprzedzający okres przygotowań, aby zawodnicy podnieśli swój poziom, nabrali wiary, przekonania i zaufania do walki o zwycięstwo ze wszystkimi przeciwnikami.

Kilka razy starał się pan namówić Jakuba Dyjasa na powrót do Biało-Czerwonych. Temat został “wyczerpany”?

Zachęcam wszystkich zawodników reprezentujących odpowiednio wysokie umiejętności do współpracy w ramach kadry narodowej. Kuba Dyjas powiedział, że ze względów osobistych nie jest jeszcze gotowy na powrót, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak czekać. Gdyby wyraził chęć, byłby w składzie na DMŚ 2026. Tymczasem jego nieobecność jest szansą dla kogoś innego, w tym przypadku Mateusza Zalewskiego. Dlatego można patrzeć z jednej strony na stratę, z drugiej – na szansę. I ja wolę skupiać się na szansie, na tym co ciekawego wyniknie ze startu Mateusza.

Samuel Kulczycki ostatnio miał problemy z plecami.

To powtarzający się kłopot, który nawarstwił niestety przy okazji wyjazdu do Singapuru. Samuel mocno odczuł trudy podróży do i z Azji. To co wcześniej zostało podleczone, dało o sobie jeszcze mocniej znać. Nie zagrał w mistrzostwach Polski w Szczecinie. Jeśli zgłosi gotowość do gry w kadrze, może trzeba będzie zrezygnować w jego przypadku z dalekich lotów.

Marek Badowski, jako jedyny z reprezentacji, wystartuje w WTT Feeder w Hawierzowie.

Uznałem, że ma długą przerwę meczów na arenie międzynarodowej, dlatego poleci na zawody do Czech. Występ w mistrzostwach kraju i superlidze to trochę mało. Chodzi o możliwość współzawodnictwa z rywalami średniej klasy europejskiej, bo takich zazwyczaj spotyka się na Feederach, tuż przed mistrzostwami świata. Potem przeniesie się na obóz do Danii. Druga sprawa to cel, jakim jest zakwalifikowanie polskiej pary mieszanej na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Wraz z trenerem kadry kobiet Marcinem Kusińskim oceniliśmy, że para Marek Badowski/Zuzanna Wielgos ma spory potencjał. Pierwszy raz zagrali ze sobą na Feederze we francuskim Lille, gdzie zajęli pierwsze miejsce. W Czechach będzie kolejna okazja do rozwijania tego miksta.

Wśród rywali jest wielu leworęcznych, dlatego chciał mieć pan kadrowicza grającego lewą ręką.

Rozważałem dwie kandydatury – Rafała Formeli i Szymona Kolasy. Miałbym trudny wybór, lecz Rafał ma w czasie mistrzostw egzamin maturalny i musi zostać w kraju. Ostatnie tygodnie to też dla niego okres zwiększonej nauki, a pamiętam jak to przechodzili Michał Gawlas i Mateusz Zalewski. Co do potencjalnych leworęcznych na przyszłość, spoglądam oczywiście na młodsze roczniki i widzę kilku chłopaków, m.in. Mateusza Wiśniewskiego i Piotra Łąckiego. Najpierw muszą jednak podnieść swój poziom, aby pretendować do szerokiej kadry seniorów.

Zabrakło miejsca dla wicemistrza Europy juniorów Marcela Błaszczyka.

Doceniam dwa złote medale w grach podwójnych w 94. IMP. Marcel jest z nami w Grodzisku, więc mogę na bieżąco oceniać jego postępy. Koniecznością jest ustabilizowanie gry na wyższym poziomie. Wiemy obaj, że jest jeszcze trochę rzeczy do zrobienia. Więc kiedy wybieram reprezentantów, określam, co dana osoba jest w stanie wnieść w tym momencie do kadry. Jeśli Marcel będzie systematycznie nad sobą pracował, to będzie robił postępy. Liczę na to, że kiedy wejdzie do kadry, to będzie od razu jej silnym ogniwem.

Mecze grupowe będziecie rozgrywać o 19:30. Czy to jest korzystne czy lepsze byłyby wcześniejsze godziny?

Na co dzień nie trenujemy o tej porze, nasze zajęcia kończą się o 18:30 lub 19. Dlatego będą rozmawiać z trenerem Duńczyków na temat wspólnych wieczornych sesji treningowych. Musimy być przygotowani do grania w późnych godzinach, kiedy zazwyczaj organizm już się wycisza, regeneruje i przygotowuje do snu.

Wiele lat temu, kiedy uczestniczyłem w przygotowaniach kadry trenera Tomasza Krzeszewskiego, na turniejach zdarzało się często, że mecze deblowe i mikstowe odbywały się po godzinie 20. I zazwyczaj większość przegrywaliśmy. Dlatego zaczęliśmy organizować treningi między 20 a 22. Po takich przygotowaniach w Ostródzie Robert Floras i Paweł Fertikowski wygrali zawody w Czechach.

 

Poniżej zdjęcia zrobione podczas spotkania Jerzego Grycana z Kadrą Narodową w Grodzisku Mazowieckim 14 marca 2026.