11-letnia Klaudia opisuje swoje doświadczenie – jak pokonała stres na zawodach.

W trakcie jazdy na zawody byłam bardzo zdenerwowana i spięta. Miałam wrażenie, że nie potrafię grać. Po prostu nie wierzyłam w siebie. Gdy dojechałam na halę w Serocku moje uczucia się nie zmieniły. Dalej stres i przytłoczenie… z każdą minutą czekania na mecz było coraz gorzej. Gdy usłyszałam swoje nazwisko, nazwisko przeciwniczki oraz numer stołu emocje lekko opadły. Bardzo pomógł mi doping i kibicowanie moich kolegów ze szkółki tenisa stołowego. W trakcie pierwszego pojedynku wygrałam seta  11:0. To dlatego, że byłam bardzo skupiona. Powoli analizowałam każdą piłkę i serwis. Nie myślałam o niczym innym tylko o grze na stole. Gdy gram żyję tak jakby w innym świecie… Nie zwracam uwagi na okrzyki kibiców oraz na inne gry. Jestem skupiona na tym, aby zagrać jak najlepiej potrafię i na 150%. Jednak najważniejszym pojedynkiem dla mnie był pojedynek ze stresem. Zawsze z nim przegrywałam… Czułam jak mnie przytłacza i raz za razem wygrywa. Ale powiedziałam mu nie! Nie chciałam kolejny raz ponieść tak wielkiej porażki. Miałam za zadanie wygrać choć ten jeden mecz. Udało mi się! Dzięki temu, że miałam po swojej stronie spokój, skupienie i koncentracje… Uczucia, które wtedy odczuwałam są nie do opisania! Każdy punkt, każda piłka wydała mi się banalnie prosta. Wróciła pewność siebie i wiara w to, że można zrobić wszystko przy otwartym umyśle. W trakcie wręczenia nagród byłam z siebie dumna, bo wygrałam… ze stresem.

Klaudia, lat 11