Międzyzdroje 2012. Refleksje trenerów

Co my robimy?

  • Mariusz Cur: Budujemy drogę mistrzostwa sportowego. Jeżeli chcesz do nas przyjść, to zapraszamy. Kształtujemy młodego człowieka krok po kroku. Dbamy, aby „nasze statki dalej płynęły w tym samym kierunku”.
  • Magdalena Górowska: Stale się doskonaląc , poszukując mądrości i coraz lepszych rozwiązań szkoleniowych, w drodze Mistrzostwa tworzymy coś dobrego dla dzieci, dla sportu, dla tenisa stołowego. Idziemy w tym samym kierunku.

  • Mariusz Pyśk: Każde dziecko, które przychodzi do nas, dostaje od nas wszystko co mamy najlepszego. Tworzymy więzi z dziećmi, z rodzicami, z innymi sojusznikami z szacunkiem i w oparciu o dialog, bez bufonady.

  • Dr Antoni Wieczorek: Przekazujemy wiedzę teoretyczną i praktyczną potrzebną w drodze Mistrzostwa. Pracujemy metodycznie, krok po kroku, etapami .
  • Bogdan Kukla: Tworzymy zupełnie nową jakość.  

Dlaczego FUNdamenty ?

  • Magdalena Górowska: FUNdamenty rozwijają mnie w zawodzie i jako osobę. Udział w FUNdamentach uświadamia nam, uczy i pozwala wdrażać z nieskończonych chyba, najnowszych dziedzin NAUKI, z doświadczeń mistrzów tenisa stołowego. Rozwijamy się: mamy jasny cel, wyznaczone konkretne kroki, nasi zawodnicy robią postępy. FUNdamenty to bardzo wymagająca, a zarazem fascynujaca praca, która przynosi efekty. Gdziekolwiek Jurek sie pojawia jako trener, skutkiem jest błyskawiczny rozwój jego podopiecznych, wierzę i wiem, ze FUNdamenty mając takiego Headcoacha wyszkolą wielu mistrzów tenisa stołowego. FUNdamenty to wreszcie fantastyczny zespoł życzliwych, otwartych, ambitnych ludzi wspierających się i uczących się od siebie nawzajem. 
  • Bogdan Kukla: Dla mnie FUNdamenty to sensowne połączenie sportu i życia na codzień, pozytywnego nastawienia, alternatywa dla systemu wojskowo-policyjnego, to system oparty na zasadzie współpracy i wzajemnego zrozumienia (synergii).
  • Mariusz Pyśk: Dla mnie świat się przewrócił pozytywnie w marcu ubiegłego roku, gdy dołączyłem do FUNdamentów. FUNdamenty to Jurek, Magda, Bogdan i inni – czuje pozytywne nastawienie Jurka, czuje się tu potrzebny, jestem pozytywnie nastawiony i pełny chęci, rozrastamy się, mam w sobie świadomość, przekazywania tego dalej, na kolejne osoby; jak podtrzymać tą pasję, szczerość, zespół. FUNdamenty nie mają nic do ukrycia, są otwarte, szczere, z pasją; z pełnym zaangażowaniem, skupieniem na pracy. FUNdamenty to coś w co wierzę, nie widzę w tym zakresie konkurencji, a to nasza szansa, wiem, że będę się z tego utrzymywał, to kwestia czasu. Jestem bardzo zadowolony z całorocznego indywidualnego toku pracy z Patrykiem, bez odpuszczania, mimo zmęczenia; praca 16 godzin tygodniowo jest wymagająca. Patryk już się czuje wyjątkową osobą, jest pewny, gra, szuka, wierzy, że może pokonać zawodników lepszych i dużo starszych; mamy wiele niewiadomych; co jeszcze można poprawić, fizyczność, trening motoryki. Teraz dołączają kolejne osoby z Lubonia: Damian, Zusia, Maja, Janek, Adrian, i inni, coraz bardziej umotywowani. Pomysł z indywidualnym coachingiem dla Patryka był ‚strzałem w dzisiątkę’. Co zrobić, aby wykonać kolejny strzał w dziesiątkę.

  • Paweł Szeliński: FUNdamenty pokazują wartość merytoryczną, wszystko tu jest usystematyzowane krok po kroku co jest do zrobienia, to bardzo się różni od kursu instruktorskiego na którym byłem. Na przykład struktura ruchu ma być „taka, a taka”, według standardów. Uświadomiłem sobie rzeczy które różnią trenera od zawodników, to zrozumienie jest dla mnie bardzo przydatne. Udział w FUNdamentach mnie motywuje, tu pracujemy profesjonalnie, a nie na ‚półgwizdka’.

Czego się nauczyłe(a)m na tym obozie?

 

  • Anna Bednarska-Wnęk: Wydawało mi się, że znam się na pingpongu po 20 latach doświadczenia. Widzę teraz jakie błędy robiłam. To sygnał, że ciągle się trzeba uczyć. Po obozie mam wiele pomysłów. Pierwszy raz w życiu przez tyle dni tak mało śpię. Jestem cały czas pełna pozytywnej energii, to kapitalne doświadczenie. Ten obóz  to silny „kop pozytywnej energii”. Dla mnie pierwszy dzień był najgorszy, do tej pory nie pracowałam z grupą, ale indywidualnie. To zupełnie inny typ pracy. Każdy kolejny dzień był dużo lepszy.               
  • Mariusz Cur: Stała opieka nad dziećmi na obozie to ogromne doświadczenie. Dzieci chętnie współpracowały. Pracowaliśmy według planu. Stale też podpatrywałem i uczyłem się od innych. Cały czas urozmaicałem swoje zajęcia i warsztat. Przygotowanie świadczy o nas. Udało nam się. Dzieci są bardzo zadowolone.
  • Magda Górowska: Rok temu obóz był robiony siłą rozpędu. W tym roku mogłam spojrzeć z dystansu na wiele spraw, bo sprawniej pracowałam jako trener. Mogłam w praktyce zastosować plan szkoleniowy dla grupy z różnymi stylami gry. Obóz to też intensywna lekcja pokory i cierpliwości w dążeniu do celu. 
  • Bogdan Kukla: Ten obóz to kolejne doświadczenia. Zdobyłem nowe doświadczenia w nowej grupie treningowej. Grupa była inna niż w ubiegłym roku. Czułem się dużo lepiej niż w ubiegłym roku. Realizując różne zadania FUNdamentów 1 przypominałem sobie co robiłem ze swoimi dziećmi w klubie.
  • Mariusz Pyśk: Ten obóz dał mi kolejną możliwość rozwoju. Czułem się pewniej niż rok temu. Zdobyłem kolejną wiedzę, że można zrobić kolejny krok do przodu ze świadomością, że trzeba działać na wiele lat w kierunku do Mistrzostwa. Aby to co robię z Patrykiem dotyczyło także Lubonia, Poznania, Polski. Uczę się od innych, rozmawiam, uczę się od dzieci. Ten obóz to kolejny rozwój FUNdamentów. Chęć wyjazdu kolejnych chłopców na pozostałe obozy potwierdza nas że jesteśmy na właściwej drodze.
  • Paweł Szeliński: Obóz dał mi inne spojrzenie niż miałem do tej pory. Pierwszy raz pracowałem pod okiem kogoś, kto czuwa nade mną i podpowiada co jak ma wyglądać. Cały czas otrzymywałem wskazówki jak ulepszyć to co robię. Była bardzo dobra organizacja. Uświadomiłem sobie, że wytrwałość do motywowania dzieci wymaga mojej dalszej pracy, trochę się tego nauczyłem i będę doskonalić. Poznałem nowych ludzi.
  • Dr Antoni Wieczorek: Na obozie bardzo dużo skorzystałem, wiele się zmieni w moim warsztacie. Spotkania wieczorne, odprawy, były długie, ale miały ogromny sens. Mi ten obóz dał systematyczność i metodyczność. Zespół był świetnie przygotowany. No i ten jeden co cały czas biegał po sali z kamerą lub bez, i cały czas nadzorował wszystko (JG). Gdyby ktoś ogladał z góry to wszystko co się tu działo, to byłby w szoku. 

 

 

Zdjęcia: Lucyna Dąbrowska