O chińskim tenisie stołowym (2)

Wiedza naukowa. W chińskim tenisie stołowym stale doskonali się perspektywiczne ‘pomarańczowe’ strategie szkoleniowe. Chińczycy budują swoje systemy i metody szkolenia w oparciu o badania naukowe. Od kilkudziesięciu lat, kolejne już pokolenie naukowców w Pekińskim Instytucie Sportu oraz prowincjonalnych uczelniach rozpracowuje całą technologię szkolenia i przekazuje tę wiedzę do szkoleniowców i kierownictwa w całym kraju.

Studiowanie sukcesów. Z drugiej strony w Chinach żaden sukces nie jest marnowany z punktu widzenia naukowego. Po zawodach ‘wszędzie’ trwa proces ‘podsumowania’ – badania, analizowania i wyciągania wniosków, dla stałego udoskonalenia systemu szkolenia (zarządzania, treningu, zawodów, odnowy na różnych szczeblach). Tak jak na przykład profesor Wu Xiuwen czy Tao Zhixiang, z całą ekipą doktorantów z Pekińskiego Instytutu Sportu ‘rozpracowują’ skuteczność programów Kadry Chin, tak samo robią inni na niższych szczeblach. Efekty ‘podsumowań’ sukcesów możesz znaleźć na każdej sali kadry narodowej, prowincjonalnej czy w każdej ‘szkole wolnego czasu’. Możesz też o tym przeczytać w miesięczniku „Pingpang Shijie”.

Materiały szkoleniowe. Sztaby naukowo-metodyczne rozpracowują grę w tenisa stołowego i opracowują liczne materiały pisane, audio i DVD. Są ich dziesiątki, na wysokim poziomie. Kiedyś rozmawiałem ze swoimi kolegami z kadr zachodnich 20 lat temu, że jesteśmy 20 lat za Chinami. Skwitowali optymistyczną uwagą, że ‘za 10 lat wszystko przetłumaczą maszyny cyfrowe’. Być może kiedyś ‚za dziesięć lat przetłumaczą’, ale teraz mam wrażenie, że niestety różnica się jeszcze bardziej pogłębiła.

Uczenie się od innych. W Chinach szanuje się wiedzę. Tam ‚wszyscy’ znają historie rozwoju J.O.Waldnera, na przykład z przetłumaczonej książki ‘When the Feeling Decides’ (U nas zdaje się że książka o Waldnerze jest już w Intersie po 5 złotych, bo tego nikt nie kupuje. Zdaję sobię sprawę, że wiedza o tym jak rozwijał się talent uznanego przez prawie 1.5 miliardowy kraj ‚najlepszego SPORTOWCA wszechczasów’ może być bardzo niebezpieczna). Tylko w ostatnim okresie wśród kilkudziesięciu książek na temat tenisa stołowego na półce księgarni „Xinhua Shudian”, znajdują się trzy ostatnie tłumaczenia (między innymi jedno z niemieckiego, drugie z koreańskiego). Mój kolega, niemiecki trener z Bundesligi, ze smutkiem skomentował to wczoraj, że nigdy jeszcze żadna książka nie została przetłumaczona z chińskiego na niemiecki…

System korespondentów. Zgodnie z przyjętą około 20 lat temu strategią, Chiny mają swoich reprezentantów w większości liczących się krajów. Ci reprezentanci uczestniczą w systemach treningowych i międzynarodowych rozgrywkach swoich nowych krajów, dając tym krajom wielorakie korzyści, stając sie ich częścią, i pozostają w swoim nowym kraju najczęściej do końca swojej misji lub na ‚stałe’. Tak jest w wolnym świecie. Ale mając stałych korespondentów, Chińczycy ‚kontrolują’ sytuację. O tym co się dzieje we wszystkich krajach możemy od lat dowiadywać się na przykład z „Pingpang Shijie”. Wydaje mi się, że to jeszcze trochę bardziej pogłębia przepaść w tenisie stołowym miedzy Chinami, a Zachodem… Prawdobodobnie można to zmienić, rozumiejąc lepiej sytuację, dostrzegając ogromne możliwości jakie powstają, i tworząć mechanizmy lepszego wzajemnego uczenia się, wykorzystując lepiej sytuację dla wzajemnego rozwoju… Myślę, że powinniśmy sami nieco bardziej wychodzić do zawodników i trenerów chińskiego pochodzenia, i więcej wzajemnie się uczyć…

Twórczość szkoleniowa i innowacje. Studia, obserwowanie, podpatrywanie, podpytywanie, analizowanie gry, sprawdzanie, dialog i dyskutowanie z otwartym umysłem prowadzą do stałego doskonalenia i tworzenia lepszych form gry i treningu. Po drugiej stronie są piwo, wódka, kasyno, bilard, nocne imprezy, karty, opary dymu, tępe gapienie się na grę, produkowanie plotek i cyniczne komentowanie, które to czynności (niekoniecznie ‚złe’ w odpowiednim czasie i proporcjach) dają jednak inne konsekwencje. W Chinach mózg jest bardzo ważnym narządem, od lat innowacje szkoleniowe są nagradzane…

Świadomość. Różnica jaka jest między nami, a Chińczykami, to przede wszystkim różnica świadomości. Na przykład świadomość kąta rakiety, świadomość kierunku użycia siły, świadomość wielkości użycia siły, świadomość miejsca uderzenia piłki, świadomość taktyczna… Chińczycy lepiej rozumieją podstawy techniki i taktyki gry w tenisa stołowego. To jest różnica między poziomem rozumienia techniki opisanej przez pana prof. Hudetza (z całym szacunkiem!!), a rozumieniem techniki sprzed nawet dwudziestukilku lat w Chinach, nawet pomijając to co się dzieje ostatnio. Jak myślisz, dlaczego nie je?dzimy już ‘Syrenkami’, ‘Trabantami’ czy ‚Wołgą’, choć niektórym wydawało się kiedyś, że to ‚szczyt nowoczesnej techniki’… Być może należałoby, analogicznie do judo, które kiedyś przyjęło terminologię japońską, przejąć terminologię z Chin i zacząć rozumieć co to jest ‘kuaipo’, ‚kuaigong’, ‚kuaidian’, ‚kuaidai’, ‘fandai’, ‚kuaisi’, ‘kousha’, czy ‘tuji’. To inna świadomość…

Sprawdzanie i weryfikowanie. Wiem, że w Pekinie polski sport osiągnął duży sukces… europejski też… Czytałem w gazetach… Mam jednak taki pomysł, że wierzymy w szereg szkodliwych dogmatów, nie śmiejąc podważyć ‘świętej i tajemnej wiedzy szamańskiej’. Uczymy na przykład ‘półwolejów’, nie rozgraniczając czy to ma być ‘jieli’ z usztywnionym całym ciałem łącznie z nadgarstkiem, czy może ‘fali’ z biczowym zastosowaniem całego ciała w tym również nadgarstka, czy może ‘xieli’ z rozluźnionym całym ciałem, z luźnym nadgarstkiem. Wierzymy w trening ‘wszechstronny, ukierunkowany i specjalistyczny’, tak jak to jest w modelu sportów prostych. To nie to, że to nie jest ‘prawda’. Wiele jednak wskazuje na to od ‘zawsze’, że to jest jedynie ograniczona ‘półprawda’. Równie dobrze możnaby stworzyć ‚model wieloletniego szkolenia’ szkoląc najpierw przez cztery lata ćwiczenia proste (tylko po przekątnej), potem przez następne 4 lata średnio złożone (tylko po trójkącie), a dopiero potem przez kolejne 4 lata tylko ćwiczenia najbardziej złozone (tylko po całym stole). Być może wtedy mielibyśmy paru doktorantów więcej, ale tak się nie szkoli Mistrzów Świata i Olimpijskich w tenisie stołowym… Od Chińskich strategów możemy też uczyć się sztuki sprawdzania, weryfikowania i porzucania błędnych rozwiązań… W 1987 roku Chińczycy zdobyli 100% złotych medali, i jednocześnie oświadczyli że chiński tenis jest w ‚głębokim kryzysie’ i należy opracować nową strategię szkoleniową (a nie świętowali w euforii i ‚na umór’, jak Europejczycy po zdobyciu 25% medali dwa lata potem)… Sięgnęli głębiej przyczyn…

Od świata magii i mitów do myślenia racjonalnego. A gdyby tak, jak to kiedyś proponował profesor Marian Mazur zacząć uczyć sie lepiej odróżniać ‘doktrynerstwo’ od ‘naukowości’. Jeśli ‘teoria’ się nie sprawdza w ‘praktyce’, to należy ją natychmiast odrzucić. I gdyby tak na różnych szczeblach, organizować sztaby badawczo-metodyczno-szkoleniowo-kierownicze, i z dziecięcą naiwnością pytać na nowo ‘co mamy’, ‘jak to robią najlepsi’, ‘jak można to ulepszyć’, i ‘jak zrobić to lepiej’. I gdyby tak zacząć trochę bardziej racjonalnie myśleć, ucząc się tego od chińskich pingpongowych strategów… Albo na przykład zastanowić się jak zaczęła robić to Australia, taki tam sobie mały kraj na ‚antypodach’, co to zdystansował w sporcie wiele jeszcze niedawnych sportowych potęg z Europy… To wyprowadzałoby nas z naszego ‚umysłowego eurozaścianka’ na wyższe ‚pomarańczowe’ (ekonomiczne, ‚profesjonalne’) myślenie i systemy wartości … Czy nie byłby to ogromny przełom w naszej ‚pingpongowej cywilizacji’… Czy nie byłoby juz dużo bliżej do ‚integralnego tenisa stołowego’ ?…

Narodziny pomarańczowego meme. ‘Jak jest coś uzasadnione naukowo, to wprowadzajmy to natychmiast’. Już… Kilka lat temu zakład matematyki w Uniwersytecie Melbourne przeprowadził badania dotyczące liczb dziesiętnych w Polsce i Australii.  Badania były robione na wiosnę (naszą), jesienią była konferencja na ktorej przedstawione zostały wyniki. Z badań wynikało, że dzieci w Polsce dużo lepiej rozumieją liczby dziesiętne, niż dzieci w Australii. W dyskusji skomentowano, że jednym z czynników które mogą być istotne dla różnicy są zeszyty w linie których używaja dzieci w Australii, i w kratkę, których tradycyjnie używają dzieci w Polsce. Kiedy przyjechałem w grudniu do Melbourne, nie znałem wyników badań. Byłem na zakupach w zwykłym supermakecie i zauważyłem, że na półce znajdują się zeszyty do matematyki w kratkę, jakich nigdy w Australii wcześniej nie było. Zapytałem co się stało. Dowiedziałem się, że szefowa Zakładu Matematyki, po konferencji zleciła w całej Australii wyprodukowanie i zastosowanie nowych zeszytów w kratkę. Ministerstwo Edukacji wdrożyło słuszna innowację natychmiast…

Jakie konstruktywne wnioski moglibyśmy stąd wyciągnąć dla usprawniania Twojego czy mojego treningu, ‚warsztatu szkoleniowego’ czy systemu szkolenia?